Elísabet Benavent: od krytyki pierwszego sezonu 'Valerii’ do wiadomości o drugim


„Widzisz to i jedyne, czego pragniesz, to wyjść i zjeść świat”


13 lat temu Elísabet Benavent była 24-letnią dziewczyną, która marzyła o staniu się pisarką. Napisała historię Valerii, samodzielnie opublikował swoją pierwszą powieść i otrzymała telefon od dużego wydawcy. W tym momencie jej życie zmieniło się na zawsze. To był początek kariery jednej z najlepiej sprzedających się autorek w Hiszpanii, który przekroczył już dwadzieścia dzieł.

Pierwsza saga jako pierwsza dotarła do świata audiowizualnego. Pewnego pięknego dnia zadzwonił do niej Netflix i jej historia ożyła. Teraz każdy, kto czuje się częścią świata Valerii, może odwiedzić Casa Decor i zrobić zdjęcie w jej domu, który został odtworzony w tej przestrzeni z zachowaniem tysiącletniego ducha i zainspirowany planem filmowym serialu.



Świadoma krytyki

„Zawsze tak żyłem, wiedząc, że książka to książka, a seria to seria. Produkt audiowizualny i produkt literacki nie są nawet konsumowane w ten sam sposób. Czytanie jest o wiele bardziej intymne, a produkt audiowizualny jest o wiele bardziej społecznościowy, oglądasz go ze znajomymi, komentujesz w bardziej aktywny sposób”, Benavent komentuje różnicę między wersją oryginalną a tą, którą widzimy na ekranie.

Po premierze pierwszego sezonu pojawiły się słowa krytyki ze strony czytelników, którym brakowało bardziej wiarygodnego podejścia do oryginalnej historii. „Kiedy jest emisja, każdy ma swoje zdanie i każdy przychodzi mi coś powiedzieć, a ty odpowiadasz: „Nie brałam w tym udziału… Nie byłam producentem wykonawczym w pierwszym sezonie”- mówi.

W tym drugim sezonie była dużo bardziej zaangażowana, co znajdzie odzwierciedlenie w nowych odcinkach. Chociaż przyznaje, że nie doznała takiego rozczarowania, jak niektórzy jej czytelnicy.

„Nie zdarzyło mi się to, ponieważ byłam bardzo otwarta na ten proces. Przez cały czas rozumiałem, że Valeria musi się rozwijać. Napisałem ją, gdy miałam 24 lata i kiedy to pisałam, nie było WhatsApp. Wysyłaliśmy sobie sms-y, musiałam na to zezwolić, dorosnąć w wielu rzeczach. Przez cały czas byłam dość otwarta na wszystko”, przyznaje o swoim punkcie wyjścia.

Sprawdź także  Zdjęcia z kręcenia 'Elite' z nowymi nabytkami

„Zwykłam mówić ludziom, którzy do mnie pisali:„ spójrz, jeśli pójdziesz do swojej półki z książkami, nie usunęli żadnej strony z książki”, to tak, jakby książka to książka, seria to seria… . Tak, to prawda, że w drugim sezonie mieliśmy wyraźny zamiar powrotu do początków, ale w pierwszym występowałam jako konsultant, a nie jako producent wykonawczy”, podkreśla, co mogliśmy zobaczyć pozostawiając wskazówki dotyczące tego, co ma nadejść.

Wracając do książki

Nastąpi powrót do pierwotnego ducha książki, a rezultatem jest drugi sezon „wizualnie piękny, książka jest rozpoznawalna znacznie bardziej”. Jest zachwycona nowym zespołem scenarzystów i tym, co zrobili w nowych odcinkach.

„Jeśli w pierwszym sezonie Madryt był piękny, to w drugim jest spektakularny” – mówi o jednym z bohaterów książki, czyli stolicy Hiszpanii. Chociaż ważne są głównie one, dziewczyny: „Są nie tylko piękne, są wspaniałe, ale także w tym drugim sezonie znalazły idealny wygląd. Moją uwagę zwróciła chemia między wszystkimi postaciami. To tak, jakby ktoś zmierzył miarę, pasują idealnie. Nie oderwiesz wzroku od Valerii i Víctora i są takie sceny, w których mówisz „o, mamo” ”.

Już widziała wynik całości i jest więcej niż szczęśliwa: „Byłam bardzo mile zaskoczona, nie chodziło o to, że nie miałam żadnych oczekiwań, miałam bardzo wysokie oczekiwania, ponieważ macie całą iluzję świata. Ale jedno to to, co sobie wyobrażasz, a drugie to to, co widzisz, i wydało mi się to niesamowitym rezultatem. Naprawdę, wizualnie to widzisz i jedyne, czego chcesz, to wyjść i pożreć ten świat.”


Zaktualizowana historia sprzed 13 lat

Nie zapominajmy, że saga En los zapatos de Valeria, na której opiera się ta seria, została napisana 13 lat temu i przez ten czas wiele się zmieniło. To zmusza do aktualizacji postaci.

„Do scenarzysty mówię:„ Ulepszasz dla mnie książkę”. Napisałam to, gdy miałam 24 lata i masz znacznie bardziej romantyczne wyobrażenie o miłości. Teraz to przerabialiśmy, choć jest to powrót do oryginału, ale jest bardziej realistyczny i widać to w znacznie mniej wyidealizowany sposób”- mówi autorka.

Sprawdź także  Wszystko, co musisz wiedzieć przed obejrzeniem - Elite - Season 3

Valeria to postać, która dorasta i musi znaleźć swoje miejsce, w którym czuje się komfortowo. I ten duch jest utrzymywany, chociaż prawdą jest, że Benavent chce wpływać na nowe kwestie.

Nieuniknione jest, że adaptacja, ponad dziesięć lat po oryginale, ulega zmianom. „Rzeczy tak niepoważne jak moda. Koncepcja mody, która jest w książce, jest zupełnie inną koncepcją niż ta z serii, ale w serialu jest o wiele lepsza, ponieważ jest aktualna. I wysyłali do siebie smsy, nie było WhatsApp i myślisz: „Jestem stara” . W firmach zdarzają się sytuacje, że bardzo młodzi ludzie podchodzą do mnie i pytają: „dlaczego wysyłasz SMS-y, tak jak moi rodzice?”. „Jestem stara, nie było WhatsApp”, mówię im. „Nie istniał WhatsApp?”. „Nie, nie było WhatsApp’a”. – A jak to zrobiłaś? „Cóż, wysyłanie smsów lub nieodebrane połączenia” – mówi zabawnie, przechodząc do swojej anegdoty z czytelnikami.

Są też mężczyźni Valerii

Jej usta wypełniają się uśmiechem, mówiąc o dziewczynach z serialu, ale jest też zachwycona męskim sektorem. „ Maxi (Iglesias) bardzo mnie zaskoczył, ponieważ miałam w głowie znacznie bardziej dojrzałego Maxi’ego i kiedy widzę go grającego Victora w tej białej koszuli w pierwszej scenie, mówię „ah… ok ”. Przede wszystkim to, jak pasują oni do swoich partnerek. To wciąż seria, w której bohaterkami są one, to kobiety i Madryt. Co się z nimi dzieje w mieście i ich życiu, a oni są tylko partnerami ”- mówi.

Ale Maxi Iglesias nie jest jedyny: „Postać Borji, uwielbiam to, jak robi to Juanlu , wydaje mi się, że tylko na plus. I ten Adrián, którego Ibrahim uczynił bardziej złożonym wpłynęło lepiej. Nadał mu niuanse, cienie i światła. Gdy ich pierwszy raz zobaczyłam, pomyślałam: „Nie będę już w stanie czytać książki w ten sam sposób”.



Teraz czeka na premierę, by móc ją celebrować tak, jak na to zasługuje, czego w pierwszym sezonie nie mogła zrobić ze względu na kwarantannę. „Będę miała okazję zrobić coś, czego nie zrobiłam w pierwszym sezonie, czyli obejrzeć to z przyjaciółmi. Zorganizuję imprezę piżamową w domu”.

Udostępnij

Zostaw odpowiedź