Fernando Colunga opuścił serial Malverde z powodu zagrożeń ze strony przestępczości zorganizowanej?


Powody, dla których aktor opuścił serię, pozostają tajemnicą


Kilka tygodni temu ogłoszono odejście Fernando Colungi z serialu Telemundo Malverde: el santo patrón i od tego czasu nie ustały plotki o przyczynach jego rezygnacji.

Teraz pojawiła się nowa wersja, która wskazuje na bezpieczeństwo samego aktora. Osoba bliska projektowi zdradziła  Gossip En Vivo,  co skłoniło Fernando Colungę do opuszczenia długo oczekiwanego projektu, a mianowicie, że  zrezygnowałby z bycia patronem handlarzy narkotyków z powodu zagrożeń ze strony przestępczości zorganizowanej w Meksyku.

Źródło podało, że „handlarze narkotykami grozili mu więcej niż jeden raz”, więc w ostatniej chwili wolał nie kontynuować projektu, aby nie zagrozić swojej integralności fizycznej.

„Na jednym ze spotkań skomentowali, że muszą przerwać produkcje, ponieważ ten człowiek (Fernando Colunga) zrezygnował, ponieważ handlarze narkotykami mu grozili” –  powiedział „chroniony świadek” programu prowadzonego przez Javiera Cerianiego i Elizę Beristain.

Ta sama osoba podkreśliła, że ​​groźby zaczęły się, ponieważ przestępczość zorganizowana nie pochwala rzekomych preferencji seksualnych 54-letniego aktora. A od wielu lat mówi się, że jest homoseksualistą.

„Nie chcieli, żeby grał w Malverde” –  wyjaśniło źródło bliskie projektowi. „Nie chciał rezygnować, ale było wiele zagrożeń i w ostatniej chwili zdecydował się odejść. Produkcja została wstrzymana, ponieważ prawie wszystko było gotowe do startu ”.



I kontynuował: „Tutaj przemyt narkotyków jest praktycznie tym, co dowodzi, a oni grozili mu, ponieważ nie chcieli, żeby go interpretował, ponieważ się z nich wyśmiewali. Jeśli handlarzom narkotyków coś się nie podoba, robisz to i porządkowujesz”.

Do tej pory nikt z produkcji Telemundo ani  sam Fernando Colunga nie podali więcej szczegółów na temat tej wersji, ale kilka dni temu potwierdzono, że to Pedro Fernández wcieli się w patrona handlarzy narkotyków w serialu.

Udostępnij

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *